Ostatni weekend lipca był okazją do wycieczki na Słowację gdzie odbyła się łączona z rundą słowacką  kolejna runda GSMP 2010. Zespół PRS jak zwykle w składzie Ewa Wójtowicz i Aleksander Michałowski, wybrał się tam  z zamierzeniem walki o podium w swoich klasach.
Przed tymi zawodami oba auta obsługiwane przez nasz zespół przeszły gruntowne przeglądy. Lancer z racji wybuchu silnika na ostatniej eliminacji w Limanowej potrzebował nowej jednostki napędowej a w Citroenie zgodnie z książką przebiegów należało zrobić rewizję silnika i zawieszenia. Krótka przerwa między wyścigami i trudna dostępność odpowiednich części do Lancera dały nam trochę w kość, w ostatniej chwili jednak zdążyliśmy ze wszystkim.
Ciężka praca całego zespołu została wynagrodzona bezawaryjnością i dobrymi wynikami naszych zawodników.

Wielkie słowa uznania należą się Ewie, która można powiedzieć, że na swoim terenie, ponieważ jednym z jej sponsorów jest Słowacka firma Tava, wywalczyła doskonałe 2 miejsca w klasie A1600. Ewa od początku zawodów postawiła sobie wysoko poprzeczkę uzyskując rewelacyjny czas 2,18,900 (warto wspomnieć, że w ubiegłym roku taki czas uzyskał zwycięzca klasy A1600 Łukasz Bednarski) drugi podjazd wyścigowy to delikatna poprawa na 2,18,500. Suma czasów dała jej pewne drugie miejsce w klasie A1600 z niewielką stratą do zwycięzcy. Ewa zwyciężyła w klasyfikacji Pań pokonując dużo bardziej doświadczone rywalki : miejscową zawodniczkę Gabrielę Andrisekovą oraz znaną z Wyścigowego Pucharu Lotos Kia Ceed Monikę Luberadzką. Drugiego dnia Ewa zapowiadała walkę o pierwsze miejsce w klasie A1600 z niepokonanym w tym roku Tomaszem Żerebeckim w bliźniaczym Citroenie C2R2, plan był bardzo ambitny ponieważ jak do tej pory Tomek nie przegrał ani jednego podjazdu w tym roku ! Na pierwszym mierzonym podjeździe Ewa popełniła dwa błędy które niestety nie pozwoliły jej poprawić  czasu 2,18 z dnia poprzedniego. Przed drugim podjazdem nastąpiła ogromna  koncentracja Ewa chciała walczyć, udało się pojechała perfekcyjnie ustanawiając 2,16,200 to bardzo dobry czas osiągnięty samochodem jednonapedowym o pojemności 1600cm3. Ciekawe co by było gdyby ten czas padł w pierwszej mierzonej próbie…. Tak czy inaczej ze Słowacji wyjechała prze szczęśliwa realizując perfekcyjnie wszystkie założenia, liczymy na podobną walkę w Siennej tym razem na terenie Tomka Żerebeckiego który mieszka w pobliżu trasy.

Różowa Pantera dostała swoje serce dopiero w czwartkowy wieczór, już w piątek rano auto przetransportowaliśmy na hamownię. Wgraliśmy dość delikatną mapę, ponieważ zależało nam  na spokojnym wyścigu i dobrym ułożeniu nowej jednostki napędowej. Mimo małego wysilenia silnika Olek był zadowolony ze swoich czasów i uznał, że gdyby moc była pełna mógłby z powodzeniem powtórzyć wynik z Sopotu. Trzymamy go za słowo auto po powrocie ze Słowacji jest już zmapowane na swoje standardowe osiągi i liczymy, że w Siennej powalczy o podium w klasyfikacji generalnej. Odbudowa silnika w tak krótkim czasie po absolutnej destrukcji w Limanowej była ogromnym wyzwaniem dla zespołu PRS, jednak zespół pokazał, że może bazować na swoim doświadczeniu i jest w stanie sprostać najbardziej wymagającym wyzwaniom. Całkowicie bezawaryjna praca obu samochodów jest najlepszym tego dowodem.

Zapraszamy do oglądania zapisu z kamery w środku Citroena Ewy, wkrótce w dziale galeria dodamy zdjęcia z zawodów.

a oto reportaż filmowy z występu Olka Michalowskiego